Przywracanie pamięci. „Dziwniejsza historia” Remigiusz Ryziński

dziwniejsza_historiaRyziński jest mistrzem w tworzeniu opowieści o nieobecności. Nieobecności intencyjnej i nieintencyjnej. W swoim reporterskim debiucie „Foucault w Warszawie” poszukiwał śladów francuskiego filozofa, którego roczny pobyt w stolicy został owiany nutą legendy i tajemniczości. Natomiast teraz mamy do czynienia z historią „dziwniejszą”, której narracja nie znalazła miejsca w podręcznikach historii. Nowa książka Ryzińskiego to opowieść o wieku XX. Pisana z perspektywy wykluczonych, bohaterów wojennych i powojennych – homoseksualistów i lesbijek. Żydów i Żydówek. I o ile tę pierwszą książkę możemy potraktować jako wprawkę i próbę zszycia z dość ulotnych opowieści spójnej historii (z różnym, nierównym skutkiem), to druga książka autora jest od początku do końca przemyślana i zwarta. Poruszającą i wyjątkową, która opisuje biogramy i zdarzenia niezwykłe, bolesne, ale też wyjątkowe.

Najbardziej charakterystyczne są jednak jej oczy. Małe i intensywnie niebieskie. Zupełnie dobre. Ona cała- całkiem dobra. Nie rozpoznasz, że Żydówka. Nie rozpoznasz, że lesbijka. Zupełnie zwyczajna. Zupełnie, jak każdy. Siedzi. Mówi. Opowiada.

Bohaterki i bohaterzy. Jest ich kilku, ale najbardziej w pamięć zapadają Hubert i Michał. Hubert przez rozmiar doświadczeń i przeżyć. Michał, bo trudno nie rozpoznać w nim profesora, którego się podziwia, i którego publikacje były częścią studenckiego życia. Wojenne traumy, podwójna, ba! potrójna tożsamość. Ryziński prowadzi nas przez tę historię z dużą wrażliwością, humorem i szczyptą kąśliwości. Podoba mi się ta narracja. Tyleż obiektywna, co rzeczowa. Bez zbędnej tkliwości, ale za to z dużym znawstwem tematu. Choć autor zaznacza, że nie wszystkie informacje potwierdził, a niektóre zna z plotek. I chwała mu za szczerość, bowiem trudno o dokumenty i akta spraw przemilczanych i wstydliwych. „Pedał” i „pederasta” to były słowa zakazane przy mieszczańskich stołach (podejrzewam, że przy niektórych do dziś dzień pokutuje ich klątwa). Potajemne schadzki (warszawski „Grzybek”), sfingowane śluby, tajne znaki rozpoznawcze – to codzienności homoseksualistów i lesbijek czasów wojny i powojnia. Zresztą przywołać świetny tekst Barbary Pietkiewicz „Gorzki fiolet” z 1981 [sic!], który wzbudzał tyleż kontrowersji, co ciekowości, gdyż w PRL o gejach nie pisało. Ale to na marginesie.

Książka Ryzińskiego wpisuje się w nurt historii nieoczywistych (podobnie jak „Przemilczane” Joanny Ostrowskiej). Autor oddając głos postaciom do tej pory pomijanym, czyni opowieść o polskiej historii wielogłosową, ciekawszą i pełną. Rzetelny i świetny reportaż.

***

I jeszcze ku pamięci.

A skąd polska homofobia? – Z tych samych przyczyn co antysemityzm. Z Kościoła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *