Tylko biel. „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość” Katarzyna Surmiak-Domańska

Ameryka stanowi najważniejszy punkt na mapie współczesnego świata. Można zżymać się i złorzeczyć, ale niepodważalny wydaje się fakt, że oczy całego świata zwrócone są w kierunku Stanów Zjednoczonych, a cywilizacja amerykańska jest tą dominującą. Kultura zza oceanu pozornie wydaje się też dobrze poznaną: bo przemysł filmowy, bo przemysł muzyczny, bo tabloidy… – jednym słowem american dream w pigułce. Jednakże, gdy przyjrzymy się Ameryce bliżej, to dostrzeżemy ogromne dysproporcje ekonomiczne pomiędzy poszczególnymi regionami kraju; wysoki wskaźnik przestępczości; rosnącą falę emigrantów wprost proporcjonalną do zachowań ksenofobicznych etc. – i to wtedy właśnie odkryjemy, że Stany Zjednoczone to kraj, którego problemy nijak nie przystają do krainy mlekiem i miodem płynącej. Niemniej, co trzeba oddać z całą stanowczością, Stany to miejsce fascynujące, wielobarwne, intrygujące, co zdaje się być spuścizną po wieloetnicznej tradycji regionu. I takie właśnie miejsce, pełne sprzeczności, opisuje Katarzyna Surmik-Domańska w swoim nad wyraz świetnym reportażu „Ku Klux Klan: Tu mieszka miłość”.

Pas biblijny (ang. Bible Belt) – tak uznaniowo nazywa się część południową Stanów zamieszkiwaną przez konserwatywnych protestantów. To tutaj właśnie, nigdy nie pogodzono się z równouprawnieniem czarnych mieszkańców kraju i w tym miejscu, ponad sto pięćdziesiąt lat temu, powstał Ku Klux Klan. I to właśnie tutaj mieszka tytułowa miłość – do Jezusa, rodziny i bliźniego, ale pod jednym warunkiem, ten bliźni musi być biały (Jeżeli do białego lukru dostanie się choć jedna ciemniejsza kropla, lukier nigdy nie będzie już biały.). Reporterka, która większość informacji zdobyła uczestnicząc jawnie w Krajowym Zjeździe Partii Rycerzy KKK z Arkansas, pokazuje współczesną, świetnie zorganizowaną grupę ludzi świadomych własnych możliwości i ograniczeń. Bowiem dzisiejszy Ku Klux Klan to organizacja skupiająca wybitnych menadżerów, którzy za pomocą cichej indoktrynacji, wybitnej świadomości językowej (my chronimy, my czujemy się zagrożeni zamiast tzw. „mowy nienawiści”) oraz agitacji ludzi nieszczęśliwych, czy rozczarowanych zastaną rzeczywistością toczą nieustanną walkę o czystość rasy. Wszystkie te „pokojowe” działania mają też na celu grubą kreską oddzielić niechlubną tradycję klanu, gdzie przemoc i lincze były na porządku dziennym.

Siłą reportażu Surmiak-Domańskiej jest także świetnie zbadany i opisany kontekst kulturowy Stanów. Autorka piszę o rasizmie i religijności Amerykanów z godną pozazdroszczenia swadą, ale też dużym dystansem i możliwym obiektywizmem. Z wielkiego talentu musi wynikać również fakt, że reporterka potrafi stworzyć interesujący i precyzyjny obraz zarówno społeczeństwa polskiego („Mokradełko”), jaki i amerykańskiego. „Ku Klux Klan” to książka bezmiar ciekawa i ważna, która odsłania ciemną stronę amerykańskiego, zdawać by się mogło idyllicznego, społeczeństwa.

***

Recenzja opublikowana pierwotnie na portalu „Lubimy Czytać”

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *