Nieintegralnie dobry człowiek. „Sendlerowa. W ukryciu” Anna Bikont

Sendlerowe są dwie. Pierwsza życzeniowa. Kryształowo czysta i spektakularnie  odważna, w porywach katoliczka, która była i nadal jest balsamem na rodzime skołatane serce i  robaczywe sumienie. I druga – łasa na wersję pierwszą. Obie łączy fakt, że ratowały Żydów. I choć różnią się w rachunku ocalałych – to bezsprzecznie obie są bohaterkami. Ta druga może nawet bardziej, bo istniała naprawdę. I zdecydowała się robić to, na co wielu ówczesnym zabrakło odwagi. O tym właśnie jest genialna w formie i treści książka Bikont. Autorce bowiem udała się sztuka niezwykle trudna – malując szczegółowy i demaskatorski (nie bójmy się tego słowa!) obraz Ireny Sendlerowej pokazała, że na świecie nie istnieją ludzie bez skazy i słabości. Za to istnieją ludzie, którzy są gotowi poświecić wiele, żeby pomóc innym. I jeszcze, co uważam za biograficzną maestrię, Bikont udało się zrekonstruować mechanizm mitologizacji postaci i pułapek, które się z tym wiążą. Tym samym czyniąc z biografii Sendlerowej prawdziwy majstersztyk literatury faktu. Podziw budzi też ogrom zebranych materiałów i rzetelnej dokumentacji. To rzecz rzadka na polskim rynku wydawniczym i tym bardziej godna odnotowania.

„Sendlerowa. Życie w ukryciu” to nie tylko/aż książka o jednej postaci, której życie można rozrysować na osi czasu za pomocą punktów: data urodzenia, wyznanie, wykształcenie i zawód, poglądy polityczne, data śmierci etc. To też książka o wojnie. O koszmarze Holocaustu. O Głowińskimi i Baczyńskim. O straconych i tych cudem ocalałych. O pamięci i traumie. O cenie jaką po wojnie musieli płacić uratowani i ratujący:

„Ja mogę umrzeć, byle tylko umierać razem – prosiła [kilkuletnia] Margarita. „Ja nie przeżyję razem z tobą, a chcę żyć” – odpowiadała jej matka. Spotkana w wolnej Polsce Sendlerowa powiedziała jej [Margaricie]: „Przeżyłaś i to jest ważne”.

I jeszcze:

 „[…] Niemców na ulicach Warszawy było stosunkowo niewielu i […] nie mieli wprawy w rozpoznawaniu Żydów.  Prawdziwe zagrożenie stanowili szmalcownicy. To się powtarza w setkach relacji: walka o ratowanie Żydów była w dużej mierze wojną polsko-polską.

Bezsprzecznie jest to jedna z najważniejszych książek tego roku, żeby nie powiedzieć dekady. Trzeba ją przeczytać. Zwłaszcza teraz. Żeby wiedzieć i zrozumieć.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *