„Sunset Park” Paul Auster. Empire State Of Mind

Wyznaczyłam sobie następującą kolejność: Auster, Franzen, Roth.  A co tam! Niech będzie alfabetycznie, choć chaos rodzonym moim bratem. Chcę lepiej poznać literaturę amerykańską, dalej – kulturę amerykańską w ogóle (Wydawnictwu Czarne kłaniam się w pas za serię „Amerykańską”). Taki klimat. Taka fiksacja. Nie żebym była zupełnym laikiem (laiczką?! ) w tej dziedzinie. Kilka rzeczy mam już za sobą. Znam Eliota, Capote, Faulknera, Fitzgeralda, Hemingwaya, Twaina… . Przeżyłam młodzieńcze fascynacje Johnem Irvingiem (Dobry, stary Garp), Singerem i Steinbeckiem. A Raymond Chandler niezmiennie, mimo upływu lat, kolejnych  wiosen i zim, pozostaje dla mnie najlepszym z najlepszych pisarzy (Skąd wy w Bay City jesteście tacy twardzi? – spytał. – Peklujecie sobie jaja w słonej wodzie czy co? lub Blondynka, na widok której biskup zdolny by był wybić dziurę w witrażu. Miała wszystko co trzeba, z którejkolwiek spojrzało się strony). Tak więc bilans nie wygląda źle. A przypuszczalnie dobrą literaturę chcę jeszcze bardziej oswoić, jeszcze bardziej udomowić. Zatem „A” jak „Auster”.

„Sunset Park” to opowieść o cierpieniu. O zdarzeniach, które doświadczają, naznaczają i od których, mimo upływu lat, nie potrafimy się uwolnić. O bliznach mentalnych i moralnych. To także traktat o samotności. Proza Austera nie pozostawia złudzeń, mimo że dzielimy z kimś łóżko, kochamy się, kłócimy i jemy owsiankę, to i tak w ostatecznym rozrachunku człowiek pozostaje sam.

Głównym bohaterem „Sunset Parku” jest dwudziestokilkuletni Miles Heller, który bez słowa wyjaśnienia porzucił studia, Nowy Jork, rodzinę. Włóczy się po Stanach i chwyta dorywczych prac. Pragnie odciąć się od przeszłości, pragnie zapomnieć, odpokutować, zrozumieć wypadek, w którym brał udział, i w którym zginął jego przyrodni brat. Lecz gdzieś, między jednym a drugim przystankiem/miastem, poznaje Pilar – niepełnoletnią, zmysłową Kubankę. Miłość będącą początkiem zmian, próbuje zniszczyć siostra dziewczyny Angela. Pod jej wpływem, do czasu, gdy Pilar nie skończy osiemnastu lat, Miles musi rozstać się z nastolatką i wrócić do Nowego Jorku. Razem z Bingiem (trochę szalony ekstrawertyk), Alice (zdeterminowana doktorantka) i Ellen (depresyjna malarka aktów) zamieszkuje squat przy Sunset Park. W Nowym Jorku spotyka się też z długo niewidzianym ojcem. Przeszłość powraca. A ponieważ życie toczy się od punktu A (dramatu) do punktu B (rewolucji) i tym razem nie odpuszcza.

Proza Austera to miód na moje czytelnicze serce (i umysł). Konkretna, prostolinijna, wielogłosowa  a zarazem głęboka i  niebanalna książka. W tym przypadku krytycy nie kłamią (ha, ha, ha, ha, ha!).  Książka pozostaje w pamięci.

Z upływem lat wcale nie stajemy się silniejsi. Nagromadzenie przeżytego cierpienia i smutku osłabia naszą zdolność przetrwania dalszego cierpienia i smutku, a ponieważ cierpienie i smutek są nieuniknione, nawet najmniejsze potknięcie w późniejszym życiu potrafi wybrzmieć z podobną siłą jak dramat w czasach młodości.

PS W książce wielokrotnie pada tytuł filmu „Najlepsze lata naszego życia”. Widzieliście? Warto?

A może podpowiecie mi nazwisko amerykańskiego pisarza, którego jeszcze warto znać?

***

A na marginesie – to dziś miała pisać o „Wyspie klucz” Małgorzaty Szejnert. Życie! Cholera!

17 komentarzy

  1. Widze, ze mamy za soba te same lektury amerykanskie i tych samych autorow. zachwycalam sie nimi w czasie studiow, a potem troche sobie odpuscilam. I teraz po latach, glownie dzieki blogom powrocilam do USA. Ostatnio, po przeczytaniu recenzji Padmy, czytalam Eugenidesa i polecam goraco! Paul Auster tez czeka w kolejce, a to glownie po odsluchaniu audycji w Trojce i wywiadu z autorem. Tez goraco polecam:http://www.polskieradio.pl/9/874/Artykul/627783/.
    W twojej recenzji slysze echo tego, co autor sam mowil o zyciu w USA i swojej ksiazce. Zachecilo mnie to jeszcze bardziej do lektury. Pozdrowienia. Wyspa

    1. Miller uwielbiam! "Nie chcę być rozsądny i logiczny. Nie znoszę tego! Chcę się wyrwać na wolność, chcę cieszyć się życiem. Chcę coś robić,a nie przesiadywać w kawiarni i przez cały dzień mleć ozorem. Jezu, nie jesteśmy bez wad, ale mamy przynajmniej entuzjazm. Lepiej popełniać błędy, niż nic nie robić" Zwrotnik Raka 🙂

    1. Ania – Franzena mam na półce "Wolność", ale "Korekty" to lektura obowiązkowa. Zasadniczo. Wiele dobrego o niej słyszałam a twoja sugestia tylko to potwierdza 🙂 Dzięki za tytuł Rotha. Nie miałam pojęcia za co się chwycić. Serdeczności 🙂

  2. Filmu nie widziałem, ale faktycznie po lekturze Sunset Park korci mnie, by go obejrzeć. Nawet w przypadku, gdy po tych niezliczonych i dokładnych opisach poszczególnych scen czuje się jakbym go właściwie już obejrzał 😉 Książka bardzo dobra, choć pewnie nie dla każdego, trzeba tolerować tego typu literaturę, pozornie bez akcji i atrakcji. Już sobie wyobrażam czytelników, którzy jęczą, że to właściwie nawet końca nie ma, że urywa się niespodziewanie etc. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *